| Czwartek, 09 września 2010, 252 dzień roku 20:35 Imieniy: Aldony, Jakuba, Sergiusza |
![]() |
|
Informacje » Serwis informacyjny Temat dnia Wiadomości Centrum Prasowe
Komentarze » Futures Akcje Świat Portfele Forex
Społeczność » Kawiarenka Lista dyskusyjna Niusy Ogłoszenia Galeria Ludzie
Na co dzień » Kalendarium Centrum Finansowe Archiwum Katalog WWW Sonda News Letter Notowania Waluty Narzedzia » Analiza techniczna Wyszukiwarki RSS Reklama Dodatki » Poradnik Metastock Lektura Indeksy Spółki giełdowe Biura maklerskie Po godzinach » Z życia Fop.pl Najwieksi Fani |
|
Kupuj (prawie) bankruta? Wiadomości 02:40:36; 18.05.2010 Praktyka ostatnich lat pokazuje, że warto podejmować ryzyko inwestycyjne wtedy, gdy inni inwestorzy w panice wyprzedają swoje aktywa. Pytanie – czy i ile można zarobić na papierach wartościowych emitowanych w krajach stojących na krawędzi bankructwa? „Kupuj, kiedy leje się krew” – to znane porzekadło giełdowe sugeruje, że najlepszy moment do zakupu papierów wartościowych jest wtedy, gdy większość inwestorów w panice je wyprzedaje. Kierujący się tą maksymą, którzy kupili akcje lub obligacje w momencie apogeum globalnego kryzysu finansowego, mogą teraz z uśmiechem otwierać szampana. Obecnie nadal można znaleźć przysłowiową żyłę złota – pierwsza na myśl przychodzi oczywiście Grecja, której obligacje skarbowe dorobiły się ostatnio statusu „papieru śmieciowego”.
Ukraina i Węgry – przyczyny kryzysu Pomijając Islandię, której gospodarka jest dosyć specyficzna i bardzo mała, w ostatnich latach, w kontekście bankructwa mówiło się o Ukrainie i Węgrzech. Gospodarka Ukrainy rozwijała się dynamicznie do 2008 r., jednak w końcowej fazie widać było wyraźne oznaki przegrzania. Parametry mierzące ówczesną sytuację budżetu były znacznie lepsze niż obecnie w Grecji i pozostawały na poziomach niższych niż powszechnie akceptowane progi ostrożnościowe. Bankructwem tak naprawdę zagrożone były ukraińskie banki. Jednak upadek krajowego systemu finansowego niechybnie przełożyłby się bardzo negatywnie także na sytuację budżetu państwa. Ta sytuacja doprowadziła do podpisania umowy pomocowej z MFW w listopadzie 2008 r. Dla Węgier, podobnie jak dla Grecji, iskrą zapłonową było zbyt duże zadłużenie państwa. Zła sytuacja budżetowa Węgier została dostrzeżona już przed kryzysem, a od 2006 r. wdrażane były programy naprawcze. Spowodowały nawet spadek deficytu budżetowego z 9,3 proc. PKB w 2006 r. do ok. 5 proc. w 2007 r. Jednak po upadku Lehman Brothers, dramatyczny spadek płynności w światowym systemie finansowym oraz nienotowany wcześniej wzrost awersji do ryzyka sprawiły, że rząd Węgier zaczął mieć problemy z refinansowaniem długu publicznego, który pod koniec 2007 r. sięgał 66 proc. wartości krajowego PKB i był w dużym stopniu finansowany ze źródeł zewnętrznych. Węgry, również w listopadzie 2008 r., podpisały umowę o przyjęciu pomocy finansowej od MFW. Grecja – zlekceważone sygnały ostrzegawcze Dlaczego w czasie apogeum kryzysu finansowego Grecji udało się uniknąć kłopotów, jakie wystąpiły na Węgrzech i Ukrainie? Przecież poziomy nierównowagi finansowej w przypadku tego kraju były dużo wyższe. Deficyt na rachunku bieżącym wynosił w 2008 r. ponad 14 proc. PKB podczas gdy w przypadku Węgier i Ukrainy była to wielkość aż o połowę mniejsza. Dług publiczny Grecji wynosił w tym czasie już znacznie ponad 90 proc. PKB, czyli grubo wyżej niż ok. 50 proc. uznawane za próg bezpieczeństwa. Jednym z powodów ulgowego traktowania było zapewne zaliczanie Grecji do rynków rozwiniętych, które z definicji uważane były za bardziej bezpieczne. Co prawda w tym samym okresie o pomoc do MFW zwróciła się Islandia, również zaliczana do rynków rozwiniętych, ale wydaje się, że kłopoty gospodarki małej, specyficznej, nie należącej do Unii Europejskiej i strefy euro, traktowane były jako wyjątek od reguły. Wcześniej, przez dziesięciolecia, kryzysy niewypłacalności czy to sektora bankowego, czy budżetu państwa nie dotyczyły krajów rozwiniętych. Dodatkowo jeszcze w 2009 r. inwestorzy byli przekonani, że deficyt budżetowy Grecji wynosił 5 proc. PKB. Poziom co prawda niebagatelny, ale jeszcze najwyraźniej nie budzący zgrozy inwestorów. Dane te jednak zostały pod koniec ubiegłego roku zrewidowane aż do poziomu 7,7 proc. PKB. Ta rewizja powszechnie została odebrana jako korekta celowo zafałszowanych danych. Grecja już drugi raz została złapana na „kłamstwie” – tylko dzięki zafałszowanym danym na temat stanu finansów publicznych znalazła się w 2001 r. w strefie euro. Inwestorzy przestali więc ufać, że ten kraj jest w ogóle zdolny do naprawy finansów publicznych i mniej więcej właśnie od momentu zrewidowania danych o deficycie 2008 r. zaczęły się prawdziwe kłopoty Grecji. Czy można zarobić na (prawie) bankrutach? Poważne kłopoty gospodarcze powodują masowy odwrót inwestorów, zarówno z rynku obligacji, jak i rynku akcji danego kraju. Rezultatem tej utraty zaufania jest potężny spadek cen papierów wartościowych. Jak już wcześniej wspomniano może się okazać, że właśnie takie momenty są dobrą okazją do tanich zakupów. Szczególnie wtedy, gdy istnieją przesłanki, że gospodarka danego kraju wyjdzie z kłopotów. W przypadku Węgier i Ukrainy pozytywnym sygnałem dla inwestorów mogło być podpisanie umowy pomocowej z Międzynarodowym Funduszem Walutowym. MFW oferuje pomoc finansową dla borykających się z trudnościami finansowymi krajów, jednak warunkiem jest zawsze likwidacja strukturalnych przyczyn kryzysu. Inwestorzy mogli zarobić Czy i ile inwestorzy mogli więc zarobić kupując ukraińskie i węgierskie aktywa w listopadzie 2008 r? Indeks akcji BUX od końca listopada 2008 r. wzrósł o 96 proc., podczas gdy średnia arytmetyczna stóp zwrotu indeksów akcyjnych krajów zaliczanych do rynków wschodzących wyniosła 85 proc. Jeszcze lepszy wynik można było zanotować w ciągu ostatniego roku: BUX wzrósł o 100 proc., a średnia arytmetyczna rynków wschodzących wyniosła zaledwie 57 proc. Jednak prawdziwy majątek można było zbić na akcjach ukraińskich. Główny indeks wzrósł od końca listopada 2008 r. o 255 proc., w tym w ciągu ostatniego roku o 215 proc. Efektowne zyski przyniosły również obligacje. Indeks Bloomberg/EFFAS dla węgierskich obligacji o terminie zapadalności od 5 do 7 lat wzrósł od końca listopada 2008 r. o 39 proc. Kurs zapadającej w 2015 r. obligacji ukraińskiego rządu, oprocentowanej na 4,95 proc., wzrósł od listopada 2008 r. aż o 130 proc.! A do tego zysku doliczyć należy jeszcze wypłacone i narosłe odsetki. Co z Grecją? Czy takie zyski można będzie osiągnąć z inwestycji w aktywa greckie? Z opisów powyższych kryzysów widać, że występują wyraźne różnice w ich przyczynach. Z jednej strony, parametry charakteryzujące ryzyko kraju są w przypadku Grecji dużo gorsze, niż to miało miejsce w momencie zawirowań na rynkach aktywów węgierskich czy ukraińskich. Z drugiej strony Grecja otrzyma finansowe wsparcie i zmuszona zostanie do naprawy gospodarki, w tym głównie uzdrowienia finansów publicznych. Polscy inwestorzy mogą otworzyć ekspozycję na greckie aktywa, np. za pośrednictwem funduszu WIOF Eastern Mediterranean Performance Fund, lub oferowanego przez Polbank, zarządzanego przez EFG Mutual Fund Company, funduszu Śródziemnomorskiego. Rafał Lerski Autor jest analitykiem Expander Źródło: GF24.pl Przedrukowano za zgodą Gazety Finansowej
[ Queries Used: 2 ] [ Script Execution Time: 0.88415 ] |
|
|