| Czwartek, 09 września 2010, 252 dzień roku 10:05 Imieniy: Aldony, Jakuba, Sergiusza |
![]() |
|
Informacje » Serwis informacyjny Temat dnia Wiadomości Centrum Prasowe
Komentarze » Futures Akcje Świat Portfele Forex
Społeczność » Kawiarenka Lista dyskusyjna Niusy Ogłoszenia Galeria Ludzie
Na co dzień » Kalendarium Centrum Finansowe Archiwum Katalog WWW Sonda News Letter Notowania Waluty Narzedzia » Analiza techniczna Wyszukiwarki RSS Reklama Dodatki » Poradnik Metastock Lektura Indeksy Spółki giełdowe Biura maklerskie Po godzinach » Z życia Fop.pl Najwieksi Fani |
|
Wall Street: a mogło być gorzej Wiadomości 05:33:08; 08.05.2010 Piątek przyniósł czwartą z rzędu spadkową sesję na amerykańskich parkietach. Główne indeksy ponownie straciły po przeszło 1% i to pomimo dobrych danych płynących z gospodarki. Jednakże tym razem obyło się bez paniki, choć na początku notowań znów było niebezpiecznie. Był to najgorszy tydzień od pamiętnej jesieni z 2008 roku. Po wczorajszej wyprzedaży akcji wielu ekspertów miało nadzieję, że był to kulminacyjny moment majowej fali spadków. Byli oni w błędzie. Tuż po otwarciu nowojorskie indeksy zapikowały, szybko tracą kolejne 2%. Na szczęście dla posiadaczy akcji już po godzinie zaktywizował się popyt, wyprowadzając rynki znad przepaści. Bykom nie starczyło jednak sił, by wypracować wzrosty. Dzień zakończył się na minusie. Dow Jones stracił 1,3%. S&P500 obniżył się o 1,5%, finiszując z wynikiem 1.111 pkt. Nasdaq spadł najmocniej, bo aż o 2,3%.
To był generalnie fatalny tydzień dla inwestujących w akcje. Strach przed eskalacją kryzysu wypłacalności krajów z południa Europy sprawił, że nowojorskie giełdy odnotowały najsilniejsze spadki od października 2008 roku. W trakcie tego tygodnia Dow stracił 5,7%, co zdaniem historyków jest najgorszym początkiem maja w historii Wall Street. Indeks S&P500 obniżył się o 6,4%, zaś Nasdaq o 8%. Tymczasem dane napływające z amerykańskiej gospodarki znów okazały się zaskakująco dobre. Kwietniowy raport Departamentu Pracy wykazał 290 tys. nowych miejsc pracy, czyli powyżej mediany prognoz ekonomistów, liczących na 200 tys. Co ważne, za większość wzrostu zatrudnienia odpowiadał sektor prywatny, a nie nabór do dekadowego spisu powszechnego. Złą wiadomością był jednak nieoczekiwany wzrost stopy bezrobocia z 9,7% do 9,9% (U3) oraz do 17,1% w przypadku szerszej miary U6. Zupełnie zaskoczyły też dane o marcowym saldzie kredytu konsumenckiego, które zwiększyło się o 2 mld dolarów wobec prognozowanego spadku o 3,4 mld $. Znacząco w górę zrewidowano też wyniki za styczeń, co tłumaczy ożywienie w handlu detalicznym. Jednakże przy obecnym poziomie zadłużenia konsumpcja na kredyt nie może stać się stałym motorem wzrostu gospodarczego w USA. K.K. Źródło: Bankier.pl Przedrukowano za zgodą Polskiego Portalu Finansowego Bankier.pl
[ Queries Used: 2 ] [ Script Execution Time: 0.03192 ] |
|
|